Unikalność, linki czy po prostu SEO bzdury

Kwiecień 11, 2013
By

Temat rzeka, mogło by się wydawać. Jednak jaka jest prawda i co Google lubi najbardziej?! Otóż są to informacje, nowe, na których może się rozwijać, które dostarczają nowych treści i pomagają w zarabianiu na reklamach.

Tak, to ostatnie jest najważniejsze dla każdej firmy, natomiast wszyscy zachwalający i marudzący to tylko narzędzia do osiągnięcia celu. By mogli istnieć tzw.  najlepsi współtwórcy musza istnieć także osoby, które czegoś nie wiedzą – stąd nawiasem mówiąc, niejasne i liczne luki w obszernych opracowaniach wskazówek, których nikt normalny nie czyta.

Z drugiej strony są osoby – typowi hipokryci, którzy wyłącznie narzekają lub udają narzekających na wyszukiwarkę Google, lecz nie potrafią na co dzień bez niej żyć. I mimo wszystko starają się na niej zarobić jak najwięcej. Lament podnoszą tylko wtedy, gdy coś im nie wychodzi.

Mamy więc Śnieżnobiałych i Kruczoczarnych pozycjonerów :) To niestety wielka bzdura. Pozycjonowanie – w zrozumiałym tłumaczeniu – to wpływanie / manipulowanie wynikami wyszukiwarki Google. A więc, rzecz kategorycznie zabroniona i to nie ważne jakich metod by się nie używało. Mimo tego, podział jest wyraźny.

Ja zaś należę do grona, którzy starają się trzymać w strefie szarości – lecz co to daje…? Dokładnie rzecz biorąc nie wiem, jak wyznaczyć linię pomiędzy WHS i BHS kierując się sprzecznymi wytycznymi Google, które i tak systematycznie zaprzeczają sobie po jakimś czasie. Tak więc, jak wyznaczyć tą granicę „ETYKI SEO” – o ile coś takiego istnieje (wątpię), to oznaczałoby to takie manipulowanie wynikami, które było by skuteczne  i niosło za sobą pomniejszone ryzyko nałożenia kary przez wyszukiwarkę. Nawiasem mówiąc, to działa – po setkach pozycjonowanych osobiście stron w ciągu  lat siedzenia w branży, ani jedna (nawet zapleczowa) strona, nie dostała filtra algorytmicznego, co dopiero karę ręczną, z których systematycznie wyciągam strony byłych Klientów konkurencji.

NIECH ŻYJE GHS (grej hat seo)

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *