Dominacji nad światem ciąg dalszy…

Grudzień 2, 2012
By

Najwyraźniej Google nie wystarcza ingerencja w fakt, kto kogo lubi i do kogo linkuje, ale jeszcze narzuca, co myśleć i jak prowadzić swój interes. Chodzi głównie o treści zawarte na stronie i tzw. wspomaganie Pandy, czyli umieszczajmy w witrynie to co chce Google, a nie to na co mamy ochotę.

Co prawda, nie wszyscy muszą się wyróżniać i nie wszyscy muszą zarobić fortunę na swoim interesie. Jednak narzucanie woli prostym i nieświadomym właścicielom firm jest trochę… Krótko mówiąc, róbcie co chcecie, ale jak nie posłuchacie to was utopimy. Jaki tu wybór…

Prawdę mówiąc Google chce dobrze, co prawda głównie dla siebie, ale sam pomysł wyróżniania się oznacza duże inwestycję, na które nie wszystkich stać. A więc to zalecenia dla dużych lub dla osób chcących zaryzykować swoim istnieniem na rzecz ewentualnej widoczności w Google. To z kolei oznacza inwestycję w reklamę, a więc przede wszystkim w AdWords oraz m.in. rozbudowę znaczników mikrodanych w sklepach internetowych, które posłużą do oznaczenia poszczególnych produktów. Dzięki temu Google uzyska mnóstwo danych, które będą mogły posłużyć do wyświetlania w wynikach wyszukiwania i to wszystko za darmo, a w zasadzie za sprawą szantażu – wóz albo przewóz.

Dlatego nie ma co się dziwić całemu poruszeniu, że podobnie jak w przypadku linków, treść jest obecnie oceniana przez pracowników Google. Prawdę mówiąc jest to niesamowite…Może dożyjemy czasów, w których lista wyników wyszukiwań będzie układana przez osobę a nie przez maszynę.

Google coraz intensywniej zamiata brud, którego jest przyczyną. Nie może samodzielnie wyłuskać stron o niskiej jakości, a więc stara się wywrzeć presję na twórcach i właścicielach stron internetowych. Jednak jak długo będzie to trwało, dopóki nie zostanie osiągnięty punkt krytyczny i nie obróci się to przeciwko temu gigantowi.

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *